Wiedza Tajemna

Cthulhu w okopach Wielkiej Wojny - część IV

De profundis
Spośród wszelkich tajnych operacji prowadzonych na frontach Wielkiej Wojny, jedna wyróżnia się tak sposobem przeprowadzenia, jak i swymi skutkami. Jednak to, co akcję tę stawia w jednym szeregu z najniesamowitszymi opowieściami, to ponura historia krążąca wśród wojennych weteranów… historia pełna przykładnego poświęcenia żołnierzy, heroizmu, ale i śmierci oraz niezbadanej nigdy tajemnicy. To historia legendarnego rajdu na Ostendę i Zeebrugge.

++

W czasie kiedy niemieckie oddziały szturmowe marszałka Ludendorffa gromiły wojska Ententy, Królewska Marynarka Wojenna przygotowywała własną elitarną grupę przeznaczoną do desantów na wybrzeża zajęte przez wroga. 24 listopada 1917 roku wiceadmirał Roger Keyes przedłożył Admiralicji plan desantu morskiego, którego celem był zniszczenie baz niemieckich okrętów podwodnych w Zeebrugge i w Ostendzie, na wybrzeżu belgijskim. Projekt zakładał zablokowanie wrakami okrętów głównych kanałów wiodących do obydwu portów. Miały tego dokonać siły złożone z ochotników z 4. Batalionu Lekkiej Piechoty Królewskiej Piechoty Morskiej oraz z załóg różnych jednostek pływających. Ludzie ci byli świetnie przygotowani i uzbrojeni: mieli lekkie karabiny maszynowe, miotacze ognia, granaty i wyrzutnie granatów, a do walki wręcz – specjalne pałki, kordy marynarskie, noże i kastety.

Operacja „Polifem”

23 kwietnia 1918 roku około 70 brytyjskich okrętów opuściło Anglię i krótko przed północą dotarło do wybrzeża Belgii. Tu jednostki podzieliły się; część ruszyła na Ostendę, pozostałe na Zeebrugge. Krótko po północy na wybrzeżu nieopodal Zeebrugge obsługa niemieckich punktów obserwacyjnych została zaskoczona widokiem wynurzającego się z mgły, dużego brytyjskiego okrętu wojennego. Był to HMS Vindictive, stary krążownik, dowodzony przez doświadczonego żeglarza, kapitana Carpentera. Ustawił on jednostkę bokiem do falochronu portu w Zeebrugge i skierował ogień dział bezpośrednio na niemieckie baterie.

++

W tym samym czasie, po przerzuconych z okrętu pomostach, na falochron przedostali się brytyjscy żołnierze piechoty morskiej i marynarze. Równocześnie, około 500 metrów na południe, niewielka grupa ochotników wprowadziła stary, wypełniony materiałami wybuchowymi okręt podwodny C – 3 pod przęsło łączące falochron ze stałym lądem. Po nastawieniu detonatora czasowego Brytyjczycy wsiedli do wcześniej przygotowanych nadmuchiwanych łodzi i jak mogli najszybciej, wypłynęli na otwarte morze. Widoczny z daleka słup ognia po wybuchu ładunku stanowił wraz z atakiem piechoty element akcji odciągającej uwagę wroga od rzeczywistego celu wypadu na Zeebrugge.

Po eksplozji stare krążowniki Thetis, Iphigenia oraz Inrepid wpłynęły do portu, kierując się do kanału, na którego końcu znajdowały się schrony dla U – Bootów. Thetis unieruchomiono w basenie portowym, pozostałymi dwoma okrętami ustawionymi w poprzek zablokowano kanał. Niestety, cele wypadu nie zostały osiągnięte. Po 48 godzinach Niemcom udało się odblokować kanał, a poza tym straty w szeregach atakujących okazały się niewspółmierne w stosunku do efektów – 750 żołnierzy i marynarzy brytyjskich zabito lub raniono. Niektórzy historycy porównywali nawet desant w Zeebrugge do słynnej szarży Lekkiej Brygady w trakcie wojny krysmkiej.

Cień nad Starą Ostendą

O ile desant na Zeebrugge można nazwać nieudanym, o tyle atak na Ostendę należałoby określić mianem zupełnej klęski. Spośród całej flotylli statków, które ruszyły na to portowe miasto, części nie udało się odnaleźć boi wytyczających wejście do portu, co zmusiło dowódcę do wycofania się z operacji. Nie do wszystkich jednak rozkaz ten dotarł. W gęstej mgle, która osnuła wybrzeże w okolicach Ostendy, kilka jednostek zmyliło drogę. Jedna z nich, okręt desantowy HMS Pretor, nieświadoma rozkazów dowództwa, kontynuowała misję. Prawdopodobnie na skutek problemów z nawigacją okręt zmylił drogę i wszedł do wymarłego rybackiego portu w Starej Ostendzie, leżącej kilka mil od nowej, właściwej części miasta.

++

Początkowo nikt nie zwrócił uwagi na brak HMS Pretor wśród jednostek wracających z nieudanej misji. Wiceadmirał Roger Keyes, dowodzący całą operacją, założył, iż jednostka dostała się w ręce Niemców lub też została zatopiona podczas powrotu do macierzystego portu. Tymczasem, 20 dni po rajdzie na Zeebrugge i Ostendę, wywiad brytyjski doniósł, iż odnalazł HMS Pretor w zrujnowanym rybackim porcie Starej Ostendy. Wiadomość ta wzbudziła zdumienie w sztabie Royal Navy. Jasnym stało się, iż okręt nie zatoną, nikt nie potrafił jednak wyjaśnić, czemu Niemcy, którzy zabili lub ujęli załogę statku, pozostawili nietkniętą jednostkę wojenną wroga. Wiceadmirał Keyes, który mimo nieudanego desantu został okrzyknięty nowym bohaterem narodowym, postawił sobie za punkt honoru wyjaśnienie losów żołnierzy z HMS Pretor. Przez kolejne tygodnie trwały intensywne prace wywiadu brytyjskiego, podporządkowanego Royal Navy, mające wyjaśnić tę zagadkę. Po miesiącu od odnalezienia HMS Pretor w Starej Ostendzie, na biurko Keyes’a trafił ściśle tajny raport. Do dzisiaj nie znamy pełnej jego treści, gdyż dokument ten, wraz z resztą danych traktujących o losach okrętu desantowego HMS Pretor, został utajniony na okres 150 lat. Fakt tak długiego okresu utajnienia pozwala jednak wysuwać pewne podejrzenia co do zawartości owego raportu.

Mglistej, kwietniowej nocy…

A jednak, mimo klauzuli tajności nałożonej na tę sprawę, niektórym historykom i Badaczom Tajemnic udało się zebrać kilka ciekawych informacji na temat wydarzeń z nocy 24 kwietnia 1918 roku w Starej Ostendzie.

Sir Roger KeyesSir Roger Keyes

Wiadomym jest, dzięki zeznaniom nielicznych świadków, a w szczególności ich potomków, że w nocy z 23 na 24 kwietnia, w opuszczonym rybackim porcie doszło do gwałtownego starcia. Wiemy także, iż Stara Ostenda, a w szczególności jej nabrzeże, od dawna cieszyła się złą sławą. Mieszkańcy nowej części miasta starali się omijać to miejsce z daleka, a awersja ta udzieliła się podobno także okupującym miasto Niemcom. Fakt pozostawienia przez nich brytyjskiego okrętu wojennego, wydaje się w pełni potwierdzać tę teorię. Budzi jednak kolejne wątpliwości, skoro bowiem Niemcy żywili tak wielki wstręt do tego, toczonego przez rozkład miejsca, to z kim, w takim razie, walczył brytyjski oddział desantowy z okrętu HMS Pretor?

Aby nadać całej sprawie wrażenia głębszej tajemnicy, należy również wspomnieć o zeznaniach weteranów Wielkiej Wojny, którzy służyli w doborowych oddziałach Królewskiej Piechoty Morskiej. Kilku z nich, po dziesięcioleciach od tamtych wydarzeń, zdecydowało się opowiedzieć o dziwnej akcji, jaką wykonywali na rozkaz samego Rogera Keyes’a, a która miała polegać na spenetrowaniu portu w Starej Ostendzie. Niestety, nigdy żaden z nich nie zdecydował się opowiedzieć o szczegółach tejże operacji. Jak zgodnie twierdzili, nie potrzebują klauzuli tajności, aby wiedzieć, że o niektórych sprawach nie mogą mówić.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 21 paź 2017, 22:24 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka